Józef Ludwik Bochyński

Józef Ludwik Bochyński

mężczyzna 1932 - 2007  (75 lat)

Info o osobie    |    Media    |    Notatki    |    Wszystko    |    PDF

  • Nazwisko Józef Ludwik Bochyński 
    Urodzenie 23 mar. 1932 
    Płeć mężczyzna 
    Zgon 21 kwie. 2007  Starachowice ( spoczywa na cmentarzu Bugaj w Starachowicach) Wyszukaj wszystkie osoby powiązane z tą lokalizacją 
    wiek 75 lat 
    ID osoby I51  Podczaski
    Ostatnia modyfikacja 24 luty 2016 

    Ojciec Brunon Bochyński,   ur. 20 sty. 1895, Urządków, pow. Puławy Wyszukaj wszystkie osoby powiązane z tą lokalizacją,   zm. 24 maj 1940, Firlej k/Radomia Wyszukaj wszystkie osoby powiązane z tą lokalizacją  (wiek 45 lat) 
    Matka Przodkowie Bolesława Podczaska,   ur. 24 mar. 1898, Pruszków-Żbików (parafia Niepok.Pocz. N.M.P; nr aktu ur. 164/1898) Wyszukaj wszystkie osoby powiązane z tą lokalizacją,   zm. 1975  (wiek 76 lat) 
    ID rodziny F24  Arkusz rodzinny  |  Wykres rodzinny

    Rodzina Filomena Mazurek,   ur. 13 paź. 1937,   zm. 30 kwie. 2010, Starachowice ( spoczywa na cmentarzu Bugaj w Starachowicach) Wyszukaj wszystkie osoby powiązane z tą lokalizacją  (wiek 72 lat) 
    Dzieci 
    Ślub: 1x1. Żyjący
    Ślub: 2x2. Żyjący
    Ostatnia modyfikacja 21 luty 2016 
    ID rodziny F33  Arkusz rodzinny  |  Wykres rodzinny

  • Zdjęcia
    Józef Bochyński
    Józef Bochyński

  • Notatki 
    • Niech biogram Józefa Bochyńskiego zastąpi mowa pożegnalna na mszy żałobnej w dn. 25.04.2007r w Kościele Wszystkich Świętych w Starachowicach wygłoszona przez przedstawicielkę Ligi Polskich Rodzin, by pokazać jak wspaniałą i nietuzinkową był on osobą:

      "Przyszliśmy tu wszyscy, by pożegnać Pana Józefa, dla którego najważniejsze w życiu były: wiara, Ojczyzna i rodzina. Można powiedzieć, że to dla nich w jego sercu płonął ogień miłości, który właśnie się wypalił do końca. Jego pierwszą miłością była Ojczyzna. W latach młodości przysięgał jej wierność i tej wierności dochował, bowiem patriotyzm w rodzinie Bochyńskich przechodził z ojca na syna. 8-mio letni Józio i jego pięcioro rodzeństwa utraciło ojca w 1940r. Brunon Bochyński, który przed wojną był przewodniczącym Stronnictwa Narodowego w Starachowicach został zamordowany przez hitlerowców na radomskim Firleju.
      Chociaż mamie było ciężko z gromadką dzieci - Józef ukończył Politechnikę Gdańską jako inżynier mechanik. Pracę zawodową rozpoczął w FSC w 1956r, następnie prawie 10 lat pracował w Skarżysku Kamiennej na stanowisku dyrektora w oddziale PKS-u, skąd został zwolniony za ostrą krytyką zbrodni na Wybrzeżu w Grudniu 1970r. W 1971r. powraca do Starachowic, by podjąć pracą w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym przy FSC. W roku 1981 ponownie usunięty z pracy w wieku 50 lat za krytykę wprowadzenia stanu wojennego. Miał wówczas na utrzymaniu rodzinę, uczące się córki, ale nie ugiął się. Rodzina żyła skromnie, ale honorowo.
      Oprócz pracy zawodowej p. Józef angażował się do pracy społecznej i politycznej, a w szczególności tam, gdzie chodziło o dobro Polski.
      Był członkiem "Solidarności" w FSC od XI 1980r., Ruchu Odbudowy Polski, współtworzył "Towarzystwo Przyjaciół Starachowic" i "Rodzinę Radia Maryja". należał do Ligi Polskich Rodzin i "Rodziny Firlejowskiej" ( był Przewodniczącym Wspólnoty Rodzin Ofiar na Firleju ). Śmiało i odważnie krytykował zło tam, gdzie się ono pojawiało. Za swe poglądy był raczej piętnowany niż nagradzany. Za swój patriotyzm został "skromnie" doceniony - otrzymał: złotą honorową odznakę Stowarzyszenia Inżynierów i Mechaników Polskich, srebrną odznakę NOT-u, złotą odznakę LOK-u oraz Zasłużony dla Miasta Starachowic", "Zasłużony dla FSC", "Zasłużony dla Kielecczyzny", medal "Za zasługi dla obronności Kraju".
      Jego wielkim pragnieniem było umieszczenie tablicy pamiątkowej na Golgocie w Kalkowie -Godawie poświęconej pomordowanym przez niemieckich okupantów 64-ch starachowiczan na Firleju pod Radomiem. Tego czego nie zdążył śp. Józef zrealizować musimy my: koledzy, znajomi, przyjaciele, rodzina: córki i wnuki- przyjąć do realizacji dla siebie jako swoistego rodzaju testament.
      Panie Józefie - nie mówimy żegnaj, ale do zobaczenia na pastwiskach u Pana - Dobrego Pasterza. Przyjmij od nas w darze na ostatnią drogę " Psalm116":

      Alleluja.
      Miłuję Pana, albowiem usłyszał
      głos mego błagania,
      bo ucha swego nakłonił ku mnie
      w dniu, w którym wołałem.
      Oplotły mnie więzy śmierci,
      dosięgły mnie pęta Szeolu,
      popadłem w ucisk i udrękę
      Ale wezwałem imienia Pańskiego:
      -O Panie, ratuj me życie!

      Pan jest łaskawy i sprawiedliwy
      i Bóg nasz jest miłosierny
      Pan strzeże ludzi pełnych prostoty:
      byłem bezsilny, a On mię wybawił.
      Wróć, moja duszo, do swego spokoju,
      bo Pan ci dobrze uczynił.
      Uchronił bowiem moje życie od śmierci,
      moje oczy - od łez,
      moje nogi - od upadku
      Będę chodził w obecności Pańskiej
      w krainie żyjących. "