^Powrót na górę
  • 1 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 2 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 3 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 4 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 5 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
książka
księga
Album ten zawiera:
432 rodzinne fotografie, kopie170 akt metrykalnych i 150 różnych rodzinnych dokumentów. Przejrzyj kilkanaście wybranych stron z tego albumu.

STOPKA

Właściciel Henryk Podczaski
Rok założ. 2006.
Kontakt - bishen@wp.pl

Strona genealogiczna w sieci
Genealogii Polskiej

Genealogia Polska

LICZBA WIZYT

                                                                                   Darmowy licznik odwiedzin

 

7 czerwca, sobota

Jak zwykle w wolne soboty, porządkować będziemy naszą zieloną „świątynię”. Dziś także ogłoszono w masmediach „dzień porządków” z okazji zbliżającego się zjazdu PZPR.
Jest upalnie. Przed dziewiątą wychodzę na „naszą” uliczkę przed krzyż. Przed budynkiem administracji dostrzegam przygotowaną „na czyn” taczkę ze szpadlami. I nikogo, pusto. Jedynie na ławce siedzi kilku gospodarzy naszych domów.
Rozmawiają.
U „nas” pod krzyżem krzątają się znajomi. O dziesiątej jest już kilkadziesiąt osób, nie licząc dzieci, które też chętnie pomagają. Ja postanowiłem „zabawić” się w drwala i usunąć wielką dziką gruszę, rosnącą na terenie naszej przyszłej kaplicy.
Kilku mężczyzn, z Michałem na czele pracuje z taczkami przy ołtarzu, ks. Henryk „dopadł” suche drzewo przy przejściu.
Zająłem się „moją” gruszą. Idzie opornie i powoli. Drzewo twarde, a siekierka i piłka nie do takiej pracy. Pot zalewa oczy. Godzina rąbania. Pień drzewa tak podcięty, że nie wiem jakim cudem jeszcze stoi. I nagle leci! Trzask łamanych gałęzi.
Nadbiegło kilka osób z „szefem”, by zobaczyć czy nic się nie stało. Ale wszystko w porządku. Z lekarzem, p. Adamem rąbiemy i piłujemy zwalone drzewo na drobne i wyciągamy na śmietnisko przy trasie mostowej. Jeszcze godzina pracy i teren oczyszczony.
Podchodzę pod krzyż aby chwilę odsapnąć, a tu wspaniałe zmiany. Wzniesienie pod ołtarz, które z czasem osiadło i ołysiało z trawy, zostało znacznie podwyższone, wyrównane przez „ekipę” Michała. W pobliżu krzyża zbudowano schody z płyt a całe wzniesienie okolone kamieniami i pasami zielonej trawy, prezentuje się wspaniale. Trzeba by jedynie posadzić trochę kwiatów, pojedziemy po nie jutro do kwiaciarni przy Powązkach.

„Nasza” uliczka Złotkowska została poszerzona, usunięto z niej wiele ziemi i gruzu i wycięto wiele krzaków. Odpoczywając na nowo wykonanych ławkach z zadowoleniem oglądamy efekty naszego dzisiejszego trudu. Tak, możemy być zadowoleni.
Nasza świątynia jest coraz piękniejsza. Jutro musimy tylko posadzić kwiaty. Koniecznie!
Wracamy zmęczeni ale weseli do domów, umawiając się z Gosią ( Małgorzata Romanowska) i Michałem jutro koło południa pod krzyżem i radząc jakie rośliny najładniej będą zdobić nasz ołtarz.
Przed budynkiem administracji nie ma nikogo. Taczka ze szpadlami stoi w tym samym miejscu, rzucając cień na zaśmieconą ziemię.

17 czerwca, wtorek

Dziś odpust. Pierwszy odpust w naszej parafii pod wezwaniem Świętych Polskich Powstańców. Dziś Alberta, naszego patrona. Słoneczny, piękny dzień. Idę z rodziną na mszę św. Nasz brzozowy krzyż zdobi wizerunek o. Alberta. Przyniosły go na nasze uroczystości siostry Albertynki z praskiego zakonu.
W homilii ks. Henryk przybliżył nam piękną postać powstańca styczniowego, świętego Alberta. Jakże wspaniały patron.



26 czerwca, czwartek

Codziennie o siódmej wieczorem pod krzyżem modlimy się do Najświętszego Serca Jezusa. Nabożeństwa czerwcowe.
Modlących się nawet więcej niż na majowych. I ten sam wspaniały nastrój. Życzliwość, przyjaźń i wspólne trwanie pod krzyżem w naszej świątyni.
A ta zielona świątynia pięknieje nam coraz bardziej. Posadzone na początku miesiąca lobelie i szałwie, szafirem i krwistą czerwienią zdobią prezbiterium wyłożone przeze mnie kamionkowymi płytkami. Paprocie okalają swoimi zielonymi pióropuszami miejsce, gdzie zasiada schola. Obok olbrzymi kilkutonowy piękny głaz i kilka mniejszych. I zawsze bardzo dużo ciętych kwiatów, przynoszonych przez bezimiennych wiernych. Zdobią ołtarz, stolik scholi, wykwitają u stóp krzyża, są wszędzie.
Nad estetyką tych różnobarwnych plam czuwają Małgosie, Ryśkowa i Michałowa. Trawą „zajmuje” się moja Helena, strzygąc ją z nieprawdopodobną cierpliwością krawieckimi nożyczkami. Michał ze mną załatwia sprawę podlewania tego wszystkiego – jest susza i trzeba codziennie przynosić wiadrami wodę z domów lub pobliskiego kanałku. Efekty tej naszej pracy cieszą oczy i serca. Coraz więcej ludzi przychodzi w wolnych chwilach, by tu na ławkach przysiąść w modlitwie przed naszym krzyżem. Ta zapomniana i zarośnięta do niedawna uliczka, stała się miejscem spacerów, odpoczynku zadumy i medytacji wielu mieszkańców naszego osiedla.
Trochę żal, że zmniejszyła się kameralność, intymność tego zakątka przez poszerzenie naszej świątyni w kierunku ul. Gwiaździstej. Spychacz usunął część dziko rosnących krzaków i wyrównał teren – tu w przyszłości ma stanąć nasz kościół.

28 czerwca, sobota

Ostatni dzień roku szkolnego. O wpół do ósmej msza św. dla młodzieży ze szkoły im. Lelewela. Idę z aparatem by zrobić kilka zdjęć i uwiecznić tę uroczystość. Pod krzyżem jest ks. Henryk i Michał. Ołtarz już ubrany. Michał biegnie do pracy. Nadchodzi grupkami młodzież. Zaczyna się msza, strzelam kilka zdjęć i szybko do pracy. Jest bardzo późno.
..................................................................................................................................................
O osiemnastej Najświętsza Ofiara w rocznicę pierwszej mszy odprawionej przez naszego kapłana w osiedlu „Ruda”. Minął rok. Co zbudowaliśmy w tym czasie?
- Odpowiedź miałem przed oczyma - tłum wiernych. Ludzi – w podeszłym wieku, młodzież, dzieci – Kościół Żywy. Wyrażający swą wdzięczność swemu kapłanowi oklaskami po podziękowaniu, złożonym w naszym imieniu przez Małgosię i Andrzeja, trzymającego za rękę moją Agatkę. W podzięce – wiązanka róż.
.................................................................................................................................................
A wieczorem po deszczu ognisko, na które zaprasza nas schola.
Układamy z Michałem stos z gałęzi. Nadchodzi ksiądz Henryk, pani Ewa ze „swoją” scholą, dużo rodzin, dzieci.

Nasz „szef” zapala ognisko, płomienie strzelają wysoko iskrami w niebo. Tworząc zamknięty krąg zaczynamy śpiewać przy dźwiękach gitar. Rysiek zajmuje się pilnowaniem ognia. Andrzej stworzył z kilkoma małymi chłopcami „silną grupę”, która
dowcipnymi okrzykami wypełnia przerwy między piosenkami. Szybko ucieka czas, tyko wokół ogniska jest jasno. Wieczorny zmrok wypełnia otaczające zarośla. Trzeba kończyć. Śpiewamy kołysankę „Zapada zmrok”. Uroczy wieczór. Rozchodzimy się powoli do swoich domów.

5 lipca, sobota

Dzień porządkowania placu wyrównanego przez spychacz. Pogoda bezwietrzna, jest duszno, powietrze wilgotne jak w tropiku. Helena ugotowała dwa wiadra kompotu... I tak będzie za mało.

Idziemy pod krzyż. Wybieranie gruzu i grabienie terenu idzie pełną parą. Z zarośli postanawiamy przytoczyć leżące tam betonowe bloki - służyć będą jako podstawy ławek. Idę nad kanałek szukać odpowiedniego narzędzia – łomu czy pręta.
Znajduję, przystępuję do pracy. Bloki są niezwykle ciężkie, ale przy pomocy znalezionego „urządzenia” idzie mi robota dość sprawnie. Wszyscy uwijają się jak mrówki, głównie usuwają gruz i oczyszczają plac. Montowane są nowe ławki. Żar leje się z nieba, pot zalewa oczy. Chce się pić. Po drugiej zamiatamy i porządkujemy otoczenie ołtarza. Zauważamy, że "prezbiterium" upodobał sobie kret, który zniszczył świeżo obciętą przez Heleną trawę i naruszył ułożone płytki. Trzeba będzie coś z tym zrobić.
Wieczorem msza.
................................................................................................................
O osiemnastej msza święta. Dość dużo ludzi, znacznie mniej dzieci- wiadomo wakacje. W dalszym ciągu upał. Prośba do Boga o deszcz. Rozchodzimy się.
..............................................................................................................
Wieczorem telefon. Ks. Henryk proponuje byśmy załatwili „sprawę” kreta i przeszli się pod krzyż. Chętnie. Biorę butelkę nafty i szmaty. Zjeżdżam. Na dole czeka już „szef” z Tolkiem. Na razie jest przyjemnie – wieczorny chłód. Dochodzimy do „naszej”
uliczki. Nie ma nikogo. Cisza. Zdejmuję naruszone przez kreta płytki. Robię tampony , oblewam naftą i w ziemię. Chyba poskutkuje. Tolek zmiata liście – lecą z wierzby, susza.

Siadamy naprzeciw krzyża. Co za błogi spokój. Od strony trasy nadchodzi kobieta z dwojgiem dzieci. Poznaję. To moja sąsiadka z czternastego piętra. Ks. Henryk zaprasza do nas. Rozmawiamy. Zapada zmrok. Czas wracać do domu choć tu tak przyjemnie.
- Ja z dziećmi jeszcze zostanę by się pomodlić przed nocą – mówi sąsiadka.
My odchodzimy....


6 lipca, niedziela

Upał. Podlewamy kwiaty przy ołtarzu. Śladów pracy kreta nie widać, chyba się wyniósł.
O osiemnastej jak zwykle msza św. Nadciąga burza. Z dali słychać grzmoty. Czy będzie lać w czasie liturgii? Pan
Bóg jest łaskawy. Nie pada.

 

Copyright © Henryk Podczaski


Facebook youtube