^Powrót na górę
  • 1 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 2 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 3 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 4 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
  • 5 Lorem ipsum dolor...
    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur...
książka
księga
Album ten zawiera:
432 rodzinne fotografie, kopie170 akt metrykalnych i 150 różnych rodzinnych dokumentów. Przejrzyj kilkanaście wybranych stron z tego albumu.

STOPKA

Właściciel Henryk Podczaski
Rok założ. 2006.
Kontakt - bishen@wp.pl

Strona genealogiczna w sieci
Genealogii Polskiej

Genealogia Polska

LICZBA WIZYT

                                                                                   Darmowy licznik odwiedzin

 

10 lipca, czwartek

Do pracy i z pracy przez Gwiaździstą. Wysiadam na przystanku przy wiadukcie. Idę wzdłuż trasy. Poprzez zarośla dostrzegam nasze krzyże i kręcących się kilkanaście osób. Dochodzę do naszej uliczki Złotkowskiej.
Niespodzianka. Niestety, płot przegradza asfalt ulicy. Zbliżam się do niego i wspinam na palce. Pod krzyżem są prawie sami znajomi z ks. Henrykiem na czele.
- Jak do was się dostać? - pytam Andrzeja, który podchodzi bliżej.
- Przez bramy - słyszę odpowiedź.
- Dobrze, zaraz będę. Tylko coś zjem i przychodzę.
Szybko do domu. Gotuję ziemniaki, jajecznica i do okna. Jem na stojąco.
Nagle przed piątą widzę, że podjeżdżają Gwiaździstą wozy milicyjne i po dwóch, trzech mundurowi otaczają teren. Stają przy bramie. Drutują furtkę przy przepompowni. Brama przy żłobku zamknięta na kłódkę. Na teren wjeżdża i staje fiat milicyjny.
Jem w pośpiechu. Widzę jak do bramy zbliża się Ewa. Spostrzega kłódkę. Chwila wahania i idzie w kierunku zarośli.
Zakładam sweter, kurtkę i szybko do windy. Idę w kierunku furtki. Mija mnie nieznajoma z dziećmi.
- Niech pan szybko wchodzi, bo za chwilę będą tu trzej milicjanci. Idą za mną – szepce cicho.
Odginam drut, otwieram skrzypiącą furtkę i idę nie odwracając się. Skręt w bok bo przede mną milicyjny fiat. Jestem zupełnie spokojny, żadnych nerwów. Wchodzę na uliczkę. Z daleka widzę stojących i śpiewających. Ksiądz w albie za nowym ołtarzem, gdy podchodzę, staję i zaczynam śpiewać, „ puszcza” do mnie oko. Uśmiech.
Pieśń nr 7. „Barka” – śpiewamy, kończymy.. Pieśń nr 8 – śpiewamy, kończymy. Pieśń nr 9 –śpiewamy, kończymy Nr 10, 11, 12, 13 , 14. Śpiewamy głośno, bardzo głośno. Zaczyna zasychać w gardle. No, przerwa.
- Wy, już tak długo? – pytam Andrzeja.
- Nie, od niedawna - ale jak ty wszedłeś?
- Normalnie przez furtkę, ale dlaczego pytasz?
Dopiero teraz dostrzegam, że na wszystkich twarzach napięcie i zmęczenie. Niektórzy są tu od rana, a jest zimno. Była msza około jedenastej. Robotnicy zrobili stół na ołtarz. Kilku z nich uczestniczyło w mszy, mimo że grożono im usunięciem z pracy.
- Przeżycia dzisiejszego dnia były bardzo mocne - stwierdza Andrzej – a przed pół godziną zaczęła się nerwówa. Dotychczas ludzie przychodzili, odchodzili i wszystko było o’key. I nagle przed piątą - nikogo. Cisza. Wiemy, że nadjechała milicja. Dopiero
po pewnym czasie przyszła pani Ewa, no i ty – dorzuca.
Rzeczywiście, Ewa zdołała przejść sobie tylko znanym sposobem i nie chce sprzedać swego „sekretu”. Natomiast autentycznie cieszy się, że wreszcie naprawdę przydały się jej śpiewniki. Jej oczy aż śmieją się z radości.
Dochodzi szósta. Jest nas około trzydziestki. Większość kobiety. Jest Gosia ze swoimi dziewczynkami.
- Michał z Tolkiem pojechał zawiadomić o ostatnich wydarzeniach Kurię - dowiadujemy się przez płot.
Ludzie zaczynają schodzić się na mszę . Ponieważ nie są wpuszczani, gromadzą się na tej części uliczki, która pozostała za potem.
Ksiądz Henryk waha się, czy nie zaczynać wcześniej.
- Spokojnie – poczekamy do siódmej.
Ubiera się w ornat. Nagle zjawia się wąsaty Michał. Idzie na „luzie”, charakterystycznym dla siebie krokiem. Jak przeszedł? –
- Górą - odpowiada. Zjawiają się też i dwaj ministranci. Jeden też „górą” a drugi „dołem”.
Ktoś ( ów ktoś to Jacek Wciórko) z zewnątrz mocuje do płotu krzyż, zbity ze zwykłych krótkich desek. Ktoś kładzie na jego ramionach wiązankę goździków i przypina obrazek Matki B. Częstochowskiej. Wyglądamy nad płotem i okazuje się, że na tym placyku jest dużo, bardzo dużo ludzi.
Do nas „dobija” jeszcze jedna starsza pani. Widzieliśmy z oddali jak długo dyskutowała z milicjantem.
- Przekonała go pani, aż pozwolił wejść? – pytamy
- Gdzie tam! Oszukałam, powiedziałam, że idę po siostrę.
Myślę, że to kłamstwo, tam na „górze”, będzie jej zaliczone na „plus”.
Przy płocie ustawiamy piramidę z płyt. Ołtarz też przenosimy jak najbliżej tych na zewnątrz. Zaczyna się msza. Modlimy się tak, jakby nie było przeszkody w postaci płotu. Ewangelię i homilię ks. Henryk mówi stojąc wysoko na kamieniach, jest widoczny z obu stron płotu. I przychodzi najbardziej wzruszająca chwila i chyba najpiękniejsza z modlitw, tu od początku istnienia naszej świątyni „pod chmurką”. Modlitwa Pańska. Śpiewamy „Ojcze Nasz” trzymając się za ręce i tworząc zamknięte
łańcuchy tu i tam na zewnątrz, a nasz kapłan stojąc wysoko łączy je swoimi dłońmi. Wzruszenie dławi gardło. A potem zwracając się do siebie „Pokój z Tobą” padamy sobie w objęcia. Teraz jestem pewien, że to ostatnie, trudne doświadczenia dni ostatnich tylko umocniły nas pod znakiem Krzyża w miłości do Pana i w miłości do ludzi. Tworzymy naprawdę wspólnotę.
Komunia Święta. Najpierw ci z zewnątrz, później - my. Gdy na zakończenie śpiewamy „Boże coś Polskę” ręce z „V” wyciągają się ku niebu.
Po mszy, ks. Henryk bierze drewniany krzyż i unosi go wysoko, my ustawiamy się za nim. Kierujemy się ku furtce śpiewając „Chrystus wodzem, Chrystus królem”. A tam przy wyjściu – tłum ludzi. Milicjant otwiera furtkę i znika. Śpiewając wychodzimy ze łzami w oczach. Wielu stojących płacze. Dziwne - nie czuję wcale goryczy porażki czy przegranej. Przeciwnie, wychodzimy z podniesionym czołem, czujemy wszyscy duchowe zwycięstwo, zwycięstwo Krzyża Chrystusowego.
Wszyscy idą za naszym kapłanem niosącym krzyż. Ta procesja czy może pochód, rozciąga się chyba na sto metrów. Podchodzimy pod dom, w którym mieszka ksiądz Henryk. Tu śpiewamy Apel Jasnogórski i żegnamy się:
– Do jutra!
To było niezapomniane przeżycie. Szkoda, że nie było moich najbliższych.
.................................................................................................................................................
Zapada noc. Zimna noc, mimo że to lipiec. Czuję piasek pod powiekami, ale nie mogę zasnąć. Przeżywam jeszcze raz zdarzenia mijającego dnia. Podchodzę do okna. W ciemności, wokół ogrodzonego terenu przesuwają się skaczące ogniki latarek, po dwa , trzy.
Czego szukają? Czego się obawiają? - odwetu, napadu, terrorystów? Bzdura! Idiotyzm!
Nagle rozbłyska światełko bliziutko na uliczce prowadzącej do naszego domu.
- A tu czego szukają?
Snop światła oświetla najbliższą koronę drzewa, a następnie zsuwa się na trawę wokół pnia.
- Szukają jabłek! - śmieję się do siebie.
W oddali, tam gdzie stali i modlili się ludzie za płotem podczas mszy, jarzy się ogień.
- Zimno im, palą ognisko. Mają pod dostatkiem suchych gałęzi. Tam przecież składaliśmy wszystkie wycinane krzaki – myślę
– Pieska służba!
Zmęczenie. Piasek pod powiekami. Spać!



Copyright © Henryk Podczaski


Facebook youtube